Rozmowa z Beatą Tomaszek

8 sierpnia 2015 Na szezlongu

Beata Tomaszek, Anna KossakBeata Tomaszek – Założycielka „Ty i biznes” – bloga skierowanego do kobiet, które są lub chciałyby być przedsiębiorcze. Zamieszcza zapowiedzi ciekawych wydarzeń i relacje z nich. Publikuje materiały dotyczące przedsiębiorczości, rozwoju osobistego i wspierania kobiet w zmienianiu swojego życia na takie, jakie chcą prowadzić. Poznałyśmy się na warsztacie dotyczącym kreowania marki z wykorzystaniem archetypów. Coś zaiskrzyło, nasza relacja nie skończyła się wraz z zajęciami. Uwielbia podróże, zwłaszcza Francję. Dobre jedzenie, ale nie „robaczki”. Nie ma zwierząt, bo ceni sobie wolność. Lubi pikniki ze znajomymi, plażę, morze i patrzenie w niebo. Uwielbia dynamicznie jeździć samochodem, to ją relaksuje. Kocha czytać książki, chodzić do kina i teatru

Prowadzisz bloga, na którym dzielisz się relacjami z różnych biznesowych przedsięwzięć. Chcąc wiedzieć, gdzie można pójść na spotkanie z ciekawymi ludźmi, rozwinąć się – warto do Ciebie zaglądać. Skąd taki pomysł?

To się stało spontanicznie. Piszę od lat. Najpierw były pamiętniki, streszczenia książek, bo czytam pasjami. Blog powstał z moich długoletnich doświadczeń. W 2010 roku zaczęłam się interesować tematem rozwoju osobistego. Było to związane z zakończeniem pracy w dużej korporacji. Poczułam się trochę zagubiona w wielkim świecie. Korporacja była całym moim życiem. Ale jak to w życiu: zlikwidowali moje stanowisko, nie byłam już potrzebna. Rozwój zaczęłam od spotkań w organizacjach kobiecych. Zafascynowało mnie to, całkowicie wciągnęło. Na jednym ze spotkań Społecznego Forum Przedsiębiorczości – organizacji, która już nie istnieje – było dużo fajnych kobietek. Pomyślałam: kurczę! Jest tyle kobiet, które nie wiedzą o tym, że coś takiego się dzieje! Chciałam się z nimi tym podzielić. Zapytałam przyjaciółki, która prowadzi bloga o psach…

Już kocham. Podrzuć link.

dobrze Zapytałam, gdzie go ma, jak się go prowadzi. I mojemu mężczyźnie oświadczyłam: Kochanie, będę pisać bloga! Zdziwił się: niby o czym? Do tej pory chodziłam na ciekawe spotkania, ale nic o nich nie pisałam. W końcu zaczęłam to robić. I rozwinęłam o zaproszenia do wywiadów. Zaczęłam od mojej przyjaciółki, która ma firmę od wielu lat. Całość powstała z chęci dzielenia się informacjami z ciekawych wydarzeń, dzielenia inspiracją i tym, że właśnie dzięki takim spotkaniom można się rozwijać. Chciałam pokazać, że są miejsca, gdzie można nauczyć się networkingu i rozwijać swój biznes, i że są takie, gdzie można dowiedzieć się czegoś o sobie i się zmieniać. Blog się rozwija i teraz zamieszczam naprawdę dużo informacji o ciekawych wydarzeniach, można zaplanować swój tydzień.

Organizatorzy Cię zapraszają czy sama płacisz za udział? W końcu nieźle ich promujesz. Masz stałe czytelniczki, dochodzą nowe, robisz dobrą reklamę.

Przez jakieś trzy miesiące sama płaciłam, teraz jestem zapraszana i dostaję wejściówki również dla moich czytelniczek. Różnych spotkań jest dużo. Chcę także promować te bezpłatne. Spotkania otwierają, nawiązuje się współpraca. Ja też się tego uczę, że poznając nowe osoby, świat się coraz bardziej się otwiera i poszerza. Oczywiście nie jestem w stanie być wszędzie, więc dokonuję wyborów i jestem tam, gdzie mi najbardziej odpowiada.

Zamieszczasz relacje, opisy, artykuły. Sama chętnie piszę dla Twoich czytelniczek. Bywasz na konferencjach i warsztatach. Powiedz: co Tobie osobiście dała ta Twoja inicjatywa? Widzisz w sobie pożądane zmiany? Na wstępie rozmawiałyśmy o poczuciu własnej wartości. Nad tym się pracuje całe życie. Jak nad komunikacją i relacjami. Nie da się tego wypracować na zawsze.

Ta Beata, którą widzisz dzisiaj, to jest zupełnie inny człowiek niż kilka lat temu. Nie jestem jeszcze pewna siebie, pracuję nad tym. Ale te doświadczenia dały mi odwagę, by na przykład na spotkaniu podejść do ciekawej kobiety i z nią porozmawiać, a nie zastanawiać się, co ona sobie pomyśli, czy wypada, co ja mam do zaoferowania… Jeśli moja propozycja jej nie pasuje, zawsze może podziękować. Bo przecież ja też mogę nie chcieć z kimś pracować. To do mnie dotarło i to jest fajne, daje dużo luzu. Nie spinam się, że ktoś coś będzie o mnie myślał. Każdy coś myśli, jeden tak, drugi siak.

A cała rzesza ludzi w ogóle o Tobie nie myśli.

Dokładnie. Bo myślą o sobie, więc czym się tu przejmować. Tak więc to wszystko dało mi większą otwartość. Zawsze lubiłam ludzi, ale na początku byłam dość zamknięta. Przychodziłam, siedziałam i nie poznawałam nikogo. Do nikogo nie podchodziłam, chyba że był ktoś znajomy. A teraz idę sama i mi w ogóle nie przeszkadza, że nikogo nie znam. Zawsze do kogoś zagadam. Poznaję tych, których chcę. Czasem nie mam energii, żeby się do kogoś zbliżyć, a czasem robię spontan. Tak jak z Agnieszką Maciąg: podeszłam, zaproponowałam wywiad, zgodziła się, dała wizytówkę. Oczywiście swojego managera, więc jak będzie z realizacją – nie wiem. Ale dla mnie same takie akcje mają wartość i są ważne.

A jak ktoś nie chce?

Kiedyś odmowa bardzo mnie bolała. Brałam ją do siebie. A teraz wiem, że każdy może nie chcieć, może mieć inne priorytety, inny cel.

Albo najzwyczajniej akurat na to nie mieć czasu. Zwykle kobiety wszystko biorą do siebie: coś we mnie jest nie tak, że ktoś nie chce. A przecież mogą być różne okoliczności.

Wracamy więc do pewności siebie. Moja jeszcze nie jest taka, jakbym chciała. I oczywiście poczucie własnej wartości, bo to leży bardzo blisko.

Ludzie często mylą arogancję z pewnością siebie. A człowiek pewny siebie nie jest arogancki. Jest grzeczny. Nie z wewnętrznego przymusu. Z wyboru.

Rozwój wewnętrzny dał mi to, że inaczej patrzę na ludzi. Wiem, że ich zachowanie wynika z czegoś. Nie ze mnie. Uwolniłam się od poczucia, że coś jest ze mną nie tak. To nie było jakieś „bum”, tylko proces. I nadal trwa. Poczucie własnej wartości będę budować do śmierci. To jest mój ulubiony temat w rozwoju osobistym. Chociaż droga, którą przeszłam, jest już bardzo długa.

beata-2

Masz ulubioną prelegentkę/ulubionego prelegenta?

Nie. Ale od każdego coś dostałam. Ktoś jest dobry w przekazywaniu energii, kto inny nudniej, ale bardzo merytorycznie przekazuje wiedzę.

A ulubiona książka z zakresu rozwoju osobistego?

Mam taką, która mówi o skupieniu się na jednej rzeczy. Kiedyś słowo „priorytet” miało liczbę pojedynczą. Dziś mamy wiele priorytetów, więc się rozpraszamy, w efekcie nic nie osiągamy na wysokim poziomie.

Mindfulness – bardzo modne dziś, mówi o skupieniu na tu i teraz, na każdej czynności.

Byłam na takiej konferencji, gdzie trzeba było się skupić, poczuć, czy jest Ci wygodnie, poczuć swoje palce… Przecież o tym nie myślisz na co dzień. Jak pracowałam w korporacji, byłam w totalnym zabieganiu. Nie wiedziałam, że tak można pomyśleć o swoim ciele. Ja nie myślałam. I dopiero jak wstawałam od biurka, czułam, że bolą mnie plecy. A wcześniej byłam tak spięta, że nie czułam siebie w ogóle. Jadłam przy biurku, co nie jest dobre. W tej chwili marzy mi się taki świat, by ludzie zaczęli bardziej świadomie żyć.

Sami sobie robimy takie życie. Jeśli przeszkadza mi pęd, to zwalniam.

Teoretycznie tak. Zawsze mi się wydawało, że jak będę robiła coś swojego, co kocham, to będę miała więcej czasu dla siebie. Oczywiście ja się przy tym nie męczę, ale… siedzę po godzinach. Nie ma czegoś takiego, że na swoim robi się mniej. Robi się więcej.

Może jesteś nadobowiązkowa? Delegowanie zadań to duży problem dla kobiet. Uważamy, że najlepiej zmyjemy podłogę, nakarmimy dziecko, napiszemy doktorat z chemii organicznej. A tymczasem w trakcie pisania doktoratu tatuś może dać dziecku jeść…

Ja mam wrażenie, że mam nadmiar pomysłów w stosunku do czasowych możliwości realizacji..

To jest kolejna pułapka: pomysły. Każdy je ma. Kosmos od nich kipi. Ale tylko 5 % zostaje zrealizowana. Niektórzy nie umieją się za nie zabrać, inni odwlekają w nieskończoność, jeszcze inni nie mogą dokonać wyboru, co zrealizują. Często ludzie bardzo kreatywni nie mają samodyscypliny. A ci wpędzeni w poczucie obowiązku siedzą przed komputerem nawet wtedy, kiedy już nie mają nic ważnego do zrobienia.

No to ja jestem chyba średnio kreatywna. Nie mam problemów, żeby się zdyscyplinować. Sama zaganiam się do tego, że jak jest ładna pogoda, to żeby zamknąć laptopa i na przykład iść na spacer. Ale też praca w domu nie oznacza, że mogę poleniuchować. Myślałam, że jak pójdę z korporacji, to będę mieć więcej czasu dla siebie. Na pewno mam większą elastyczność, ale kwestia wykonania pracy pozostaje i jak nie rano, to o 23.00. Jestem bardzo odpowiedzialna i obowiązkowa, więc co trzeba, to zawsze zrobię w terminie.

Jakie masz plany? Zarówno w związku z blogiem, jak i tym, co już osiągnęłaś i przeżyłaś. Masz już pewną wiedzę, masz porównanie. Wiesz, gdzie warto, a gdzie niekoniecznie.

Będę bardziej selekcjonować moje wyjścia. Jeden cel, którym było pokazanie przedsiębiorczości kobiet i tego, co się dzieje w Warszawie, osiągnęłam. Poznałam dużo miejsc. Pracuję nad kompendium, które chcę wydać w formie elektronicznej jako gratis dla moich czytelniczek. Są obszary, które mnie interesują i organizacje, które chcę zobaczyć z bliska. Mam wejściówki na wydarzenia, które rozdaję, a w zamian dostaję relację napisaną przez kogoś innego. Przynajmniej w ten sposób mogę trochę tego z siebie zdjąć. Być może pójdę bardziej w stronę nagrywania wywiadów. Chciałabym zwiększyć zasięg bloga. Pozostaję przy rynku warszawskim, na którym bardzo dużo się dzieje, ale informacje będą na tyle uniwersalne, by mogły z nich skorzystać panie w całym kraju. Moim marzeniem jest, bym mogła na tym zarabiać. Oczywiście samo to, że chodzę, uczestniczę, poznaję nowych ludzi, jest dla mnie bardzo budujące, energetyzujące i po prostu to lubię.

Ale rachunki trzeba płacić.

Tak… Bardzo to dla mnie budujące, kiedy spotkane kobiety mówią, że przeczytały wszystkie artykuły i wszystkie wywiady. Albo jak mówią: „Ach, to Ty?! Jestem tu dzięki Tobie, bo przeczytałam, jak wygląda Akademia Rekomendacji i postanowiłam przyjść”. Można powiedzieć o moim blogu, że uwalnia kobiecy potencjał. To jest fajny cel. Lubię pomagać. Ja też kiedyś nie wiedziałam, co zrobić, gdzie szukać. Coś mi wpadło w ręce, więc poszłam.

Teraz masz wierne czytelniczki, zwiększasz zasięg, rozwijasz bloga bardzo dynamicznie, więc życzę Ci, abyś miała odwagę wyjść poza barter i zarabiała także na reklamowaniu wydarzeń, bo czemu nie? Kobiety znajdują na „Ty i biznes” gotową podpowiedź, wskazówkę. Połowa roboty podana na tacy.

Dlatego chcę jak najszybciej zrobić to kompendium wiedzy o przedsiębiorczości i dać moim czytelniczkom.

Za darmo. Więc jak masz zarabiać?

Właśnie na razie nie wiem. To, co robię, jest moją pasją. Do tej pory nigdy aż tak nie byłam poza moją strefą komfortu. Lubiłam mieć pieniądze, które systematycznie napływały, teraz tego nie mam. Mam maleńki kranik, który daje przeżyć, ale to nie są te pieniądze, na które czekam. Myślę o drugiej nodze, czyli czymś, co robiłam przez lata: marketingu, prowadzeniu fanpage’y. Cały czas się doszkalam, robię to od dawna, więc mogę to robić jednocześnie z blogiem. Myślę nad tym ciągle i szukam nowych rozwiązań.

logo_bt