Patologiczny kłamca, czyli o narcystycznym zaburzeniu osobowości.

6 grudnia 2015 Rozwój osobisty - inny wymiar

2015.012.06_2glowyOd niedawna w Internecie jest do kupienia książka Mai Fredrich pt. „Moje dwie głowy”. To studium kobiety uwikłanej w toksyczny związek z emocjonalnym przemocowcem, patologicznym kłamcą, napisane w oparciu o autentyczne przeżycia. Dlaczego kobiety dojrzałe, mądre, wykształcone i niezależne wpadają w sidła emocjonalnych pasożytów, mężczyzn, którzy rujnują ich zdrowie i rodziny? Co gorsza – pasożytują na nich nierzadko przez całe życie?

Anna Kossak: Jak ja lubię pytanie: „Jak to możliwe …”. Na wstępie podkreślmy zasadniczą rzecz: mówimy o związku z mężczyzną o osobowości narcystycznej. To poważne zaburzenie. Taki osobnik całą swoją rzeczywistość buduje na patologicznym kłamstwie, by uchodzić za kogoś, kim chciałby być. Z racji tego, że jest emocjonalnym pasożytem, wybiera silną, stabilną żywicielkę. Zaburzona osobniczka zwykle nie ma wystarczających zasobów, więc kłamca wybiera kobiety dojrzałe, mądre, wykształcone, samodzielne, uczciwe. Wszelkie relacje, nie tylko z kobietami, interesują go jedynie pod kątem osiągania własnych celów. To nie kobiety wikłają się w toksyczne związki z emocjonalnym pasożytem, to emocjonalny pasożyt wikła swoje ofiary w relację ze sobą. Psychopaci misternie plotą siatkę manipulacji. Kobieta nie zdaje sobie sprawy, że wchodzi w związek z mężczyzną, który chce ją bezwzględnie wykorzystać. Jest ufna i ma klarowne intencje. Pasożyt doskonale to wyczuwa. Dokładnie sonduje, czego jego ofiara oczekuje, jakiego chce partnera, i doskonale udaje, że jej to wszystko da, że jest taki, na jakiego ona czeka całe życie. Ma być czuły i ciepły? Proszę bardzo! Zwariowany i z fantazją? Ależ oczywiście! Bywa szarmancki, ujmujący, troskliwy i zdeklarowany. Roztacza przed ofiarą cudowne perspektywy, snuje wspólne plany. Stwarza pozory zaangażowanego. Emocje buzują, rodzi się uczucie. Zakochana kobieta nie widzi powodów, aby mu nie zaufać. Wpada w sidła jak w pajęczą sieć i nawet będąc w nich, długo nie zdaje sobie sprawy, że jest wykorzystywana. Dlaczego? Bo emocjonalny pasożyt jest mistrzem iluzji, które kobieta zaczyna sobie tworzyć, wierząc, że to będzie rzeczywistość. Pasożyt buduje wokół niej złudzenie rzeczywistości, a jednocześnie podejmuje systematyczne działania, by ofiara straciła poczucie pewności siebie. I nie wiadomo kiedy okazuje się, że nie ma raju, a jest coraz większy chaos i zagubienie. Proporcje się odwracają: kobieta dostaje deko miodu i tonę dziegciu. Staje się strzępkiem nerwów. Wszystko kręci się wokół niego. Kobieta nie wie, że wpuszczając go do swojego życia, wsiadła na emocjonalny rollercoaster. Nie odpowiada jej to, ale… w tym tkwi, nieraz przez lata. Ma szczęście, jeśli zorientuje się na takim etapie, że może coś uratować. Gorzej, jeśli samo życie ją do tego zmusi, bo została bez pracy (mieli założyć własną firmę, aby być zawsze razem, tak dużo czasu stracili bez siebie…), bez pieniędzy (zainwestowała, bo jego konto wyczyściła ta wstrętna suka była żona), bez rodziny (skłócił ją ze wszystkimi), bez przyjaciół (mężczyzn naciągnął na pieniądze, obiecując kokosowy interes, przyjaciółki uwiódł – bywa, że wszystkie…).

Kto jest emocjonalnym przemocowcem? Jak się wyczulić na takiego delikwenta w swoim otoczeniu?

A.K.: To temat z wieloma aspektami, dotyczy kobiet i mężczyzn. Tu ograniczamy się do narcystycznego zaburzenia osobowości, czyli jednej z wielu psychopatologii. Ten, który niszczył życie Mai, należy do tej grupy. Cecha główna w tym zaburzeniu to wcale nie nadmierna miłość własna. Narcyz to patologiczny kłamca, bezwzględnie dążący do zaspokojenia swoich egoistycznych celów. Udaje prawego, przyzwoitego i uczciwego, gdy w rzeczywistości jest prymitywnym mizoginem, kolekcjonującym kobiety jak trofea, a informacje po to, by je wykorzystać do omotania kolejnej ofiary. Umie udać znawcę wina, byłego zawodnika w sportach walki, pilota. Najczęściej nie ma ukończonych studiów, nie ma przyjaciół ani stałej pracy, bo nie umie utrzymywać relacji i oszukuje każdego bez wyjątku. Ale zanim wyjdzie szydło z worka, jest mistrzem pierwszego wrażenia i doskonałym diagnostą oczekiwań i słabych stron swojej ofiary. Roztoczy wizję ich spełnienia po to, by przywiązać do siebie uczuciowo, a następnie uderzyć w najczulsze punkty. Pasożyt kwitnie, tryska zadowoleniem. Żywicielka gaśnie. Traci poczucie własnej integralności, wchodzi w narzuconą przez przemocowca rolę i coraz bardziej pogrąża się w niezrozumieniu sytuacji. Bo najpierw dostawała obietnice raju, a nie wiadomo kiedy zamieniły się w rosnące roszczenia i wieczne niezadowolenie oprawcy.

Kiedy więc powinna zapalić się w naszych głowach czerwona lampka?

A.K.: Jeśli chodzi o patologicznego kłamcę, to zwykle jest człowiekiem „z nikąd”: nie ma stałej pracy („wiesz, byłem dyrektorem, ale korporacja mnie zmęczyła, więc to rzuciłem”), przyjaciół (wszyscy wyjechali, są chorzy, mieszkają w innym kraju), rodziny (żona to dziwka, matka wariatka, brat złodziej), a jednocześnie narzuca szybkie tempo: chce poznać twoich znajomych, roztacza wizję wspaniałej przyszłości lub interesu (najpierw wybada, co dla Ciebie jest ważne i obieca, że to dostaniesz), nadmierna poufałość. Pasożyt od razu skraca dystans. Ofiara ma wrażenie, że przytrafiła jej się historia jak z filmu. Niestety, happy end-u nie będzie.

Pasożyt dokładnie dobierze zestaw narzędzi do danego przypadku. Jeśli jesteś opiekuńcza, będzie chciał wywołać w tobie współczucie. Odwdzięczy się słodkimi słowami. Poczujesz się piękna, mądra i wyjątkowa. Nieoczekiwanie stałaś się źródłem fascynacji. Na drugiej randce będziesz już jego „żoną”. Będzie chciał z tobą zamieszkać i wyjechać na wspólne wakacje – za twoje pieniądze, bo jego okradła żona, wspólnik, kosmici. To, na co tak długo być może czekałaś, stoi teraz u twojego progu. Albo nie będzie z tobą mieszkał, bo… ma trzy inne rozpoczęte polowania. Przybywa rycerz na białym koniu (czyli rozwalającym się gratem – patologiczny kłamca, jeśli miewa pieniądze, to nie swoje. Jeśli przyjechał wypasioną furą, z pewnością jest to własność innej jego ofiary) i zapewnia, że odtąd będzie się troszczył o twój dobrobyt psychiczny i materialny. Ale najpierw musi uporządkować swoje sprawy z niedobrą żoną, złym wspólnikiem, Smokiem Wawelskim. Więc masz być wyrozumiała i wspierająca, bo złą kobietę już miał i więcej nie chce. Ty masz chwilowe poczucie bezpieczeństwa i stabilizacji, gdy tymczasem on wysysa cię jak wampir dziewicę.

Kobieta, której posypało się życie towarzyskie i rodzinne, ma zaburzone relacje z dziećmi, problemy w pracy, straciła radość życia, powinna bacznie przyjrzeć się, czy źródłem pogorszenia jakości jej życia nie jest czasem emocjonalny pasożyt, który wysysa z niej siły. Jeśli ma wrażenie, że nie żyje własnym życiem, traci poczucie własnych potrzeb i wszystko kręci się tylko wokół niego, to czas się ratować. Długotrwała emocjonalna przemoc to misterny proces sukcesywnego wyniszczania drugiej osoby. Często odbywa się na gruncie intymnej, rzekomo miłosnej relacji. A tak naprawdę żadnej miłości nie ma. Jest udawanie.

W pierwszej fazie fascynacji drugim człowiekiem górę biorą emocje, wyłącza się rozum. Dlatego zachęcam panie do konsultowania swoich decyzji i wyborów z zaufaną przyjaciółką, rodzicem. Nie lekceważmy pojawiających się wątpliwości. Mężczyźni potrafią być bardziej czujni. Słuchają, co ma do powiedzenia mamusia, najlepszy kumpel, brat. Zakochana kobieta nie chce słuchać nikogo. Wizja wspaniałej miłości budzi tak duży entuzjazm, że kobiety w imię tej wizji zamykają się na wszelkie głosy rozsądku dochodzące z otoczenia. Nie lekceważmy ich. Jeśli siostra jest zaniepokojona, bo twój narzeczony z nią usiłuje flirtować, nie obrażaj się na nią, tylko zobacz coś, co się dzieje. Jeśli twój mężczyzna nie utrzymuje kontaktów ze swoimi bliskimi, zastanów się dlaczego. Czemu w ciągu ostatnich trzech lat kilka razy zmieniał pracę? Dlaczego nie ma znajomych? Podaje różne wersje swojego dzieciństwa? Nie dotrzymuje danego słowa? Opowiada niestworzone historie o służbach specjalnych, wywiadzie, cudach na kiju? Nakłania cię do rzeczy, których nie chcesz robić? Obraża się i znika na całe tygodnie? Wpędza cię w poczucie winy? Szantażuje, że jak czegoś nie zrobisz, to odejdzie? To znaczy, że jesteś ofiarą psychicznego agresora.

Mówi pani o wyłączeniu emocji. Jakoś strasznie mi to zabrzmiało … Przecież nie da się ich wykluczyć, gdy rodzi się uczucie!

A.K.: Niczego nie zalecam wyłączać, bo życie bez emocji byłoby martwe. Problem w tym, że dla emocjonalnego pasożyta są wręcz idealną pożywką do manipulacji. Zachęcam do tego, by posługiwać się także rozumem. Jeżeli dałam się oszukać i wykorzystać, to NIE znaczy, że jestem głupia; to znaczy, że byłam żywicielką z dużymi zasobami. Jeśli odkryję pasożytnictwo i nadal pozwolę na sobie żerować, to znaczy, że liczę na cud i jednak rozumu nie używam.

Ważnym aspektem są uwarunkowania kulturowe, które nie pomagają kobietom w obronie przed emocjonalną przemocą. Na szczęście jest Internet, fora, blogi, grupy wsparcia, literatura – mamy sporo narzędzi, by ratować własne życie i życie dzieci. Psychiczny przemocowiec każdej maści, w tym patologiczny kłamca, rujnuje życie wszystkich, z którymi ma do czynienia.

Czy z emocjonalnym pasożytem należy się bezwzględnie rozstać, czy jest szansa na to, że się zmieni? Trudno np. zerwać związek małżeński z takim człowiekiem, gdy trwa on 20 lat i jest troje dzieci w dorobku, jest rodzina.

A.K.: Jeżeli związek z przemocowcem trwa 20 lat i dotąd się nic nie zmieniło, to zapewne minie kolejne 20 lat i nadal będzie tak samo, tyle że dzieci z tego związku zasilą gabinety terapeutów lub szpitale psychiatryczne. Nie znam osobiście i nie słyszałam o przypadku wyleczenia tego typu zaburzenia. Nie znam małżeństwa z długoletnim stażem, w którym mąż miałby narcystyczne zaburzenie osobowości. On nie chce długotrwałych relacji, tylko natychmiastową przyjemność na jego warunkach. Niemniej może to trwać kilka lat i przez ten czas psychopata dokonuje ogromnego spustoszenia w swoim otoczeniu. Najważniejsze dla ofiary jest ratowanie się, odzyskanie dobrej samooceny, poczucie sensu i szczęścia w życiu. Radość i spokój. Wyzdrowienie. To będzie możliwe tylko po odcięciu pasożyta od źródła zasilania. Rekonwalescencja emocjonalna jest długa i trudna. Pocieszeniem niech będzie fakt, że kobiety, które wyzwoliły się ze związku z psychicznym przemocowcem, są silniejsze i bardziej tej siły świadome.

Mai udało się uciec z toksycznego związku, zrywając z toksykiem radykalnie i definitywnie. Proces zdrowienia jest żmudny, nie ma drogi na skróty. Zachęcam wszystkie panie, które są lub były ofiarami patologicznego kłamcy, do odwiedzenia bloga www.mojedwieglowy.blogspot.com , zapoznania się z książką. Może już nadszedł twój czas, aby powiedzieć STOP?

Rozmowa ukazała się w 2011 roku w jednym z kobiecych pism. Niestety nie pamiętam tytułu ani nazwiska dziennikarki.