Kupa pod dywanem

1 czerwca 2015 Rozwój osobisty - inny wymiar

kupa_pod_dywanemWiększość dorosłych ludzi z ogromnym zapałem robi wszystko, by skomplikować sobie życie, zagmatwać proste sprawy, uwikłać się w sytuacje powodujące zniechęcenie i rozczarowanie relacjami. Latami zaśmiecają swoje dusze. Przywaleni kupą odpadów oczekują, że „się” posprząta w ciągu paru chwil. Wybory dokonywane w dorosłym życiu są często konsekwencją doświadczeń wyniesionych z rodzinnego domu i środowiska dziecięcych lat. Gdybyśmy 1/4 tej energii, którą wkładamy w śmiecenie, włożyli w sprzątanie, żylibyśmy w czystości i zadowoleniu.

Jakie są najczęstsze przyczyny braku satysfakcji z życia?

To na końcu. Najpierw przyjrzyjmy się szerzej temu zjawisku.

Jeśli jesteś czegoś świadomy, możesz to kontrolować. Jednak największe znaczenie dla naszego poczucia szczęścia mają procesy zachodzące „nie wiadomo jak i dlaczego”: podejmujesz niezrozumiałe dla siebie i otoczenia decyzje, popełniasz ciągle te same błędy, czujesz brak szczęścia i ciężar życia bez oczywistej przyczyny … A to zalegają śmieci, w przeszłości wepchnięte w najgłębszy zakamarek.

Kupy schowanej pod piękny, perski dywan nie widać, ale ją czuć.

Samo się nie pozamiata.

Sprzątanie jest męczące, nieprzyjemne, denerwujące. Często nachodzi pokusa zrobienia sobie przerwy. I zasmradza się to, co już przewietrzone.

Porządkowanie życia jest jak sprzątanie domu.

Jeśli robisz to systematycznie, używasz odpowiednich środków i masz wypracowaną metodę – nie masz zaległości, nie niszczysz wyposażenia, wszystko przebiega sprawnie i bez zakłóceń. Jeżeli nie masz w tym wprawy – sprzątanie Cię zmęczy, będzie trwało zdecydowanie dłużej, być może użyjesz złego środka i coś zniszczysz.

Podobnie w życiu. Jeśli na co dzień dbasz o jego jakość, umiesz współżyć

z ludźmi i generalnie jesteś zadowolony – sprawnie sobie poradzisz z bieżącymi komplikacjami i problemami (nawet najbardziej zaskakująco nieprzyjemnymi). Jeśli stosowałeś metodę uniku i problemy nawarstwiały się tygodniami, miesiącami, latami, a Ty liczyłeś, że „jakoś to będzie” – no to jest: życie Ci się wali w każdym obszarze, problemy przygniatają ze wszystkich stron, emocje buzują, związek damsko – męski dogorywa lub od dawna go nie ma, wyjścia z sytuacji nie widać.

Czas na generalne porządki. Warto do tego podejść systemowo:

  1. Diagnoza problemu

– nie jest taka prosta, jakby się wydawało.

Mirek twierdził, że jego głównym problemem jest brak partnerki życiowej, co pociąga za sobą niepowodzenia w innych obszarach życia. Oczekiwał, że wraz z jej pojawieniem się wszystkie kłopoty znikną.

Tymczasem głównym problemem Mirka było zwykłe lenistwo. Nie nawiązywał prawdziwej relacji, nie angażował się – bo nie chciało mu się wysilać. Uważał, że powiedzenie komplementu o zgrabnych nogach powinno wprawić ją w zachwyt przynajmniej na pół roku. Nigdy żadnej kobiety nie zapytał, czy mógłby jej w czymś pomóc – nie daj Boże coś by wymyśliła i musiałby się postarać. Jak ona wychodziła z inicjatywą – nigdy nie było mu po drodze. Gdy miała dość – on się dziwił i był urażony.
Człowiek ma naturalną tendencję do unikania nieprzyjemności. Natura wyposażyła go w mechanizmy obronne, które strzegą dotarcia do prawdy i odwlekają zmierzenie się z nią.

– Mąż Cię nie rozumie, szef to świnia, sąsiadka małpa – wszyscy się na Ciebie uwzięli!

– Twój ósmy związek rozpada się z hukiem – no przecież masz pecha!

– Pracujesz w każdym miejscu nie dłużej niż pół roku – ONI nie doceniają ludzi!

– Nie masz przyjaciół, usychasz z samotności – świat jest podły, a ludzie źli…

– Pijesz, bo wszyscy piją; wcale nie tak często jak inni; musisz się zrelaksować; kolega Cię namówił; szedłeś sobie i nagle pół litra znalazłeś…

– Owszem, sypiałeś z nią, ale to miało być bez zobowiązań! Jakie dzieci?! To z „tego” biorą się dzieci???

Mózg chce chronić Twoje Ego – i nie ma znaczenia, czy Twoja samoocena jest trafna, czy masz z nią i samoakceptacją kłopoty.

Nie umiesz współżyć z ludźmi, dogadać się z najbliższymi,postępujesz jak leń lub tchórz, jesteś niedojrzałym Piotrusiem Panem albo nimfetką, masz zaburzone emocje, brak Ci empatii, jesteś przewrażliwiona na swoim punkcie, masz nadmierne oczekiwania wobec innych, słyszysz tylko to, co Ci pasuje, w dzieciństwie najbliżsi Cię skrzywdzili – przyjęcie do wiadomości każdego z tych faktów jest bardzo bolesne (no, może męska niedojrzałość jest tu wyjątkiem: Piotruś Pan żąda uwagi i adoracji; będąc stuprocentowym biorcą, doskonale udaje dawcę; puszy się z byle powodu i bez przerwy wymaga zachwytów oraz dowodów uznania – ale to inny temat).

Bez diagnozy prawdziwego problemu Twoje życie nie może się poprawić.

Klaudia to przedsiębiorcza kobieta biznesu: wykształcona, z przystojnym mężem i wyjątkowo zdolnym dzieckiem. Do niedawna bardzo atrakcyjna. Klaudia ma dwie aktywności: naginanie rzeczywistości do siebie i picie. Ponieważ rzeczywistość nie daje się nagiąć – coraz więcej energii idzie na przygotowywanie się do konsumpcji alkoholu, spożywanie go i odpoczywanie po przepiciu. Od czasu do czasu (coraz częściej) Klaudia robi karczemną awanturę mężowi (o cokolwiek), po czym wpada w rozpacz nad swoim nieudanym małżeństwem i smutnym losem. Koło kręci się dalej. Coraz szybciej.

W przebłyskach zdrowego rozsądku Klaudia jest bardzo dumna, że ma przystojnego męża, który robi wrażenie i zarabia dobre pieniądze; twierdzi, że nie wyobraża sobie życia bez niego. Zaraz przypomina sobie, że denerwują ją jego uwagi na temat jej tuszy i picia.

Klaudia nie wyobraża sobie, by atrakcyjnego, przystojnego męża zamienić na łysiejącego grubasa żłopiącego piwsko. Jednak wymaga, by jej mąż, zamiast eleganckiej kobiety – zaakceptował przepite, rozhisteryzowane, rozlazłe babsko, wspierał je, zachwycał się i nosił na rękach.

Klaudia absolutnie nie chce przyjąć do wiadomości, że świat nie będzie tańczył, jak ona mu zagra.

Poświęcając całą energię na próbę naginania rzeczywistości do siebie – przyjmij do wiadomości, że porażka jest nieuchronna.

Prędzej czy później.

Jeżeli jesteś człowiekiem całe wieki niezadowolonym, tkwiącym w niewygodnych układach, dającym sobą pomiatać lub pomiatającym innymi, poprzez kurczowe wciąganie przeszłości w teraźniejszość rujnującym swoje życie – to nawet jeśli pojawia się na horyzoncie szansa na wyzwolenie – nie chcesz jej! Dlaczego?

Bo uzależniłeś się od bycia ofiarą „złego” losu.

Zbyt wielu ludzi jest uzależnionych od bycia nieszczęśliwym.

Proces zmian jest bardzo bolesny. Znasz powiedzenie: „Lepsze zło znane niż nieznane”?

Przyzwyczajony do swoich wyhodowanych nieszczęść

NIE CHCESZ wierzyć, że masz wpływ na swoje życie.

Wybieramy mentalne lenistwo. Zarzucamy życiu podłość, ludziom złe intencje, światu niesprawiedliwość. Nie widzimy, że to my jesteśmy głównymi trucicielami – siebie i bliskich; że to my podcinamy skrzydła swoje, swojemu partnerowi, własnym dzieciom; że wszędzie chcemy widzieć problem, tylko nie u siebie.

  1. Przyjęcie do wiadomości – co dalej?

Na początku kombinujesz, że może jednak to nie tak . Przełom nastąpi dopiero wtedy, gdy przyjmiesz do wiadomości, że jednak masz problem. Często bez pomocy z zewnątrz jest to niemożliwe. Po to są psychologowie – bez zaangażowania emocjonalnego w Twoje sprawy pomogą Ci przejść kolejne etapy, prowadzące do wyzwolenia i w efekcie odzyskania kontroli nad własnym życiem. Teraz wszystko zależy od Ciebie – a nie będzie łatwo.

  1. Szukanie rozwiązania

Są osoby, które tylko udają, że chcą rozwiązać swój problem.

Ewelina niby przyszła po radę do przyjaciółki, ale tak naprawdę wcale nie oczekiwała rady. Przyszła, by ponarzekać, jaki to świat jest podły, szef świnia, a ludzie wredni. Liczyła, że przyjaciółka „przyzna jej rację”. Tak się nie stało, więc wyszła obrażona, szukając kolejnej ofiary, która stanie się zlewem na jej życiową frustrację.

Bartek także przyszedł po radę do przyjaciela. Był zrozpaczony, że rzuciła go dziewczyna i nie chce go znać. Przyjaciel bardzo się przejął i obmyślił dla niego plan działania ze szczegółami: ma kupić wielki bukiet kwiatów, ubrać się elegancko, wkroczyć rano do biura dziewczyny i paść na kolana przy wszystkich – po takiej romantycznej akcji nie mogła mu nie wybaczyć! Bartek zrobił tak, jak przyjaciel mu poradził. Nie uzyskał spodziewanego efektu. Dziewczyna najpierw stanęła jak wryta, potem się wściekła, następnie wyrzuciła kwiaty do kosza i wezwała ochronę, by wyprowadziła intruza. Bartek wpadł do przyjaciela jak burza. Nawymyślał mu, że przez niego wyszedł na kretyna, stracił godność i dziewczynę. Zapomniał jedynie dodać, że dziewczyna nie chce go znać, bo w sprzeczce po raz kolejny ją uderzył. Idąc po radę do przyjaciela, w razie niepowodzenia chciał zrzucić na niego odpowiedzialność.

Sylwia pomagała wszystkim naokoło: na problemy przyjaciół miała zawsze gotowe rozwiązania, radziła wszystkim koleżankom, chciała uzdrowić cały świat. Jednocześnie jej małżeństwo od pierwszego dnia było pomyłką – wyszła za mąż, mimo że jej związek już pół roku przed ślubem stał się jedną wielką kłótnią. Sylwia często zachowywała się histerycznie. Na imprezach ze znajomymi, najczęściej pod wpływem alkoholu, robiła mężowi awantury o nic, psując atmosferę i nastroje innych. W końcu w wielkiej tajemnicy poinformowała wybranych, że wraz z mężem poszli na terapię małżeńską, aby popracować nad relacjami.

Uważasz, że Sylwia się starała? Dostrzegła problem, i chciała go rozwiązać?

Otóż nie! Ona udawała przed sobą i innymi, krążyła wokół, chwytała się problemów zastępczych. Bo jej głównym problemem była ona sama. To ona, w pierwszej kolejności, powinna zrobić ze sobą porządek. Ale wolała skupić się na poprawianiu innych.

Jeśli masz tendencję do szukania problemów zastępczych, aby odsunąć od siebie główny, najbardziej uwierający; jeśli trzymasz się niewygodnej rzeczywistości, bo boisz się zmiany (także tej na lepsze) –

ŻADEN z obszarów Twojego życia nie może funkcjonować prawidłowo.

Są tacy, którzy za nic nie chcą się problemów pozbyć. W ten sposób manipulują: jestem nieszczęśliwy, nie mam siły, wszystko mnie przerasta, boli mnie głowa, mam mdłości z nerwów… Oplata Cię jak bluszcz, a Ty czujesz, że się dusisz. Skaczesz wokół manipulanta, marnujesz własną energię, tracisz czas licząc, że mu pomożesz. Pora pozbyć się złudzeń. Jeśli ktoś po raz kolejny tylko marudzi, a nic nie robi – odpuść. Szkoda Twojego życia.

Jeśli jesteś niezadowolony, masz poczucie braku szczęścia bez wyraźnych powodów, popełniasz ciągle te same błędy, bałaganisz we własnym życiu i nie wiesz dlaczego – trudno będzie Ci samemu sobie poradzić. Pomoc nawet najbardziej życzliwych przyjaciół może nie wystarczyć. Mimo całej życzliwości mogą mieć zamazany obraz Twojej sytuacji, gdyż są emocjonalnie zaangażowani w Twoje sprawy. Poszukaj psychologa. On będzie Ci asystował w porządkowaniu duszy.

Gdy boli Cię ząb, nie idziesz do hydraulika.

Gdy boli dusza – skończ swoje męki i poszukaj fachowej pomocy.

Pocieszające jest to, że porządne sprzątanie trwa zdecydowanie krócej niż nawet długotrwałe śmiecenie.

Sprzątasz, a tu nadal śmierdzi…

To znaczy, że albo udajesz i oszukujesz sam siebie, albo potrzebne jest wspomaganie farmakologiczne. Jeżeli którekolwiek z poniższych zjawisk było obecne w Twoim życiu – bez sprzątania będzie Ci trudno znaleźć zadowolenie z siebie i z życia.

Najczęstsze przyczyny braku poczucia szczęścia i spełnienia w życiu dorosłym:

Nadopiekuńcza matka – dużym problemem społecznym jest to, że matki nie przygotowują synów do roli mężczyzny. Nie uczą, jak traktować kobietę, nie pozwalają na odcięcie pępowiny. Jeśli bronią synowi kontaktów z ojcem i on jest całym jej światem, lub jeśli wujkowie się zmieniają i nie ma wzorca mężczyzny – nie będzie umiał dać kobiecie szczęścia i nie będzie umiał go znaleźć. Gdy to dziewczynka ma nadopiekuńczą matkę, nie potrafi nawiązać głębokiej relacji z mężczyzną, i gdy pojawia się dziecko, on najczęściej idzie w odstawkę.

Pijący rodzic – Dorosłe Dziecko Alkoholika jest nadobowiązkowe lub całkiem niezorganizowane; przewrażliwione na własnym punkcie, wszystko bierze do siebie; ma zaniżone poczucie własnej wartości, które jest paraliżujące nawet przy wysokich kompetencjach; ciągle samo sobie musi udowadniać, że albo jest lepsze od innych, albo że na nic nie zasługuje; ma nadmierne oczekiwania wobec bliskich, często ich krzywdzi psychicznie; na co dzień ma duże poczucie zagrożenia – to pozostałość po braku poczucia bezpieczeństwa. Bez terapii DDA męczy się samo ze sobą.

Przemoc – trucizna z działaniem odroczonym w czasie. Jeśli ojciec źle traktował matkę – syn będzie tak traktował kobiety, a córka będzie dawała się tak traktować. Jeśli matka źle traktowała ojca – istnieje duże prawdopodobieństwo, że zarówno syn, jak i córka będą mieli skłonności do ryzykownych zachowań i redukowania stresu za pomocą alkoholu lub kompulsywnego seksu. Przemoc to nie tylko bicie. Krzyki, wyzwiska, szydercze żarty, wyśmiewanie – to sieje ogromne spustoszenie w emocjach. Gdy dziecko dorośnie, poczucie krzywdy może paraliżować każde jego działanie. Jeśli „wybacza” rodzicowi złe traktowanie, to często źle traktuje partnera i własne dzieci. Bardzo często ofiara przemocy staje się katem.

Porzucenie w dzieciństwie – czasem faktyczne (ojciec odszedł i nie interesował się dzieckiem), a czasem wydumane (po rozwodzie chciał uczestniczyć w życiu dziecka, ale ono się obraziło, że tatuś ma inną – często matka miała w tym swój udział). Lęk przed odrzuceniem uniemożliwia wejście w głębszą relację, a powierzchowna nigdy nie da poczucia spełnienia i szczęścia. Bez bliskości nie można zbudować satysfakcjonującego związku, a osoby mające problem z odrzuceniem w dzieciństwie, będą się broniły przed bliskością – z lęku.

Nieleczone uzależnienie – jeśli nadmiernie, systematycznie pijesz, jesteś podatny na zmianę nastrojów, nerwowość, wybuchy agresji (nie tylko po, ale też przed użyciem alkoholu). Nawet jak zachowujesz abstynencję, ale miałeś epizody ciągów picia, bez terapii Twoje emocje nie są trzeźwe; Ty tylko nie masz alkoholu we krwi.

- Zaburzone poczucie własnej wartości – zbyt niskie (częściej u kobiet) lub za wysokie (częściej u mężczyzn) – w każdym razie nieadekwatne do stanu faktycznego. Przyczyny zostały wymienione powyżej. Jakie jest adekwatne? Ano takie, że znamy swoje mocne strony i się ich nie wstydzimy; że nie dajemy poszaleć wewnętrznemu krytykowi i umiemy go utrzymać w ryzach; że znając swoje słabsze strony bierzemy odpowiedzialność za decyzję: rozwijam ten obszar lub odpuszczam; że zwykła złośliwość nie jest w stanie zepsuć nam humoru.